Witam
Wielkanoc za pasem a więc będą kurczaki.
Robiłam już takie koszyki w zeszłym roku, podobały się szczególnie dzieciakom więc i w tym roku pokusiłam się o zrobienie dwóch egzemplarzy. Tak wyglądały chwilkę po wypleceniu:
Są to koszyczki na bazie kartonowego dna. Rurki osnowy koniecznie z papieru ksero - wskazana tu jest odpowiednia sztywność koszyka.
Rączka została wypleciona splotem, który całkiem niedawno odkryłam w internecie. Instrukcja do niego była niezwykle nieczytelna, więc musiałam dochodzić sposobu metodą prób i błędów, ale się udało.
Maznęłam kurczaki bejcą. Ten brązowy to nowy dla mnie kolor: leszczyna, ciemny o ładnym odcieniu.
Następnie lakier, co najmniej dwie warstwy mocnego lakieru!
Dziobki i grzebienie zostały zrobione z kawałka worka jutowego i przyklejone na klej na ciepło. Oczy kupiłam w sklepie, ale podobno niektórzy robią je sami z opakowań po tabletkach i pieprzu.
Teraz moje kurczaki powędrowały spełnić swoją wielkanocną misję...
... a w poczekalni u fotografa rozsiadły się już dumnie kury i kokoszki.
Witajcie
Wszystkim Wam serdecznie dziękuję za tak budujące, tak przemiłe komentarze pod moim ostatnim wpisem. Bardzo się cieszę, że spodobał Wam się mój wazon - ja bardzo go lubię, a teraz jeszcze gałązki wypuściły listki i całość prezentuje się cudownie wiosennie.
A już niedługo zawisną na nim pisanki i przycupną kurczaki !
Dziś chciałabym zaprezentować dwa spore kosze, zrobione w ciepłej tonacji beżów, zieleni i czerwieni z lekką domieszka bardzo ciemnego różu, a może nawet karminu?
Podobny kosz widziałam dość dawno gdzieś w internecie i tak mocno zapadł w mojej pamięci, że musiałam spróbować zrobić coś podobnego. Na potrzeby tego pomysłu zresztą nauczyłam się kręcić papierowe różyczki, a jak to koniec końców wygląda, zobaczcie poniżej.
Drugi kosz w bardziej zdecydowanych kolorkach:
Kosze zostały uplecione na wzorniku splotem ósemkowym odwrotnym, czyli po każdym okrążeniu następne pleciemy w drugą stronę. Instrukcję tego splotu zrobię - obiecuję po Wielkanocy.
To bardzo dekoracyjny splot, kosze nim wykonane zawsze przypominają mi sweter robiony na ogromnych drutach.
Róże wykonałam z włoskiej krepiny.
Jak kręci się takie róże można podejrzeć w internecie, jest naprawdę wiele filmów instruktażowych, więc nie widzę potrzeby prezentowania tego tutaj.
Krepina włoska jest konieczna dla tego typu kwiatów, gdyż wymagają one papieru dość sztywnego, znacznie grubszego niż zwykła krepa i zdecydowanie nie można tej krepiny zastąpić zwykłą bibuła czy popularną, szkolna krepą.
Róże zrobione w kilku wielkościach zostały następnie przyklejone do brzegu koszyczków za pomocą kleju na ciepło.
Na koniec pomiędzy kwiatki dodałam troszkę kolorowego sizalu i gotowe.
pozdrawiam
Wiecie, jak to jest? Szewc bez butów chodzi, tak mówią i wiele w tym prawdy.
Niejednokrotnie, kiedy opowiadam spotkanym osobom o moim hobby słyszę: no to pewnie masz w domu wiele koszyków! Tak, mam: na sprzedaż, zamówione lub robione na kursy czy inne pokazy.
Właściwie jeszcze nie miałam okazji zrobić prezentu samej sobie, a lista potrzeb i chciejstwa jest duża.
Tym razem jednak postanowiłam znaleźć chwilkę i upleść sobie dawno wymyślony wazon:
Wazon został upleciony splotem ósemkowym na istniejącym szklanym wazonie, który z uwagi na zdobienia nie bardzo pasował mi do wnętrza.
Nie mogłam wazonu oddać czy po prostu wyrzucić, gdyż to kawał rodzinnej historii. Otóż jest on pucharem, który zdobyliśmy całą rodzinką kilka ładnych lat temu na Festynie Rodzinnym w mojej wsi.
Wazon ma interesujący kształt, który bardzo mnie zainspirował.
Węższy z góry i szeroki na dole, o ciężkiej, szklanej podstawie bardzo nadawał się do wykorzystania splotu ósemkowego.
Pomalowałam go dwoma bejcami przenikającymi się w części środkowej: "żółcieniem" i zielenią sosnową".
Na środku wymodziłam ozdobę z zasuszonej róży, rafii, liścia ze starego bukietu (nie mam pojęcia, jaka to roślina) i kawałka takiej siateczki z hurtowni florystycznej. Przyklejone na klej na ciepło trzyma się na amen.
A że kocham róże nie mogłam się oprzeć i całość kompozycji urozmaiciłam kilkoma suszonymi, bordowymi różyczkami:
Wazon spełnia bardzo ważną rolę - trzymam w nim wiąchę z ogrodu: gałęzie leszczyny ozdobnej na której za jakiś czas pojawia się przepiękne, bordowe listki, gałęzie wierzby mandżurskiej, bardzo popularnej w naszych ogrodach ze względu na fajnie pokręcone, pomarańczowo-żółte gałązki z żywo zielonymi listkami oraz gałęzie zwykłej brzozy, którą uwielbiam.
A teraz sobie stoi w mojej pracowni i cieszy oko - chyba zaproszę go do salonu...
pozdrawiam
Buty, buty, buty... czas chyba otworzyć mini-warsztacik szewski.
Lubię je robić, plecie się takie butki bardzo przyjemnie, forma sama "wychodzi" spod paluszków jeśli oczywiście trzyma się paru zasad.
Sposób na buta pokazywałam już wcześniej na przykładzie trampka, zasada jest podobna dla każdego obuwia, a wersji może być naprawdę wiele.
Poniżej czworaczki, butki na zamówienie zrobione bez jęzorka:
A niżej wielki bucior z obcasem, wypleciony z jęzorkiem.
But ten ma służyć jako swoisty "kosz prezentowy" - będzie podarunkiem dla pewnej osoby od jej fanów.
Na spodzie, na podeszwie ma wypisaną złotym reliefem dedykację, której ze względów oczywistych nie publikuję. Wypełniony będzie po brzegi słodkościami, tak jak but w tym właśnie linku.
Co myślicie o takim "opakowaniu prezentu" ?
Witam
Dziś prezentuję instrukcję wykonania najbardziej chyba popularnego splotu, wykonywanego dwoma rurkami - splotu ósemkowego.
Pokażę Wam splot podstawowy, do którego będę używać dwóch kolorów rurek: białych oraz w I wersji różowych a w II zielonych.
I wersja splotu ósemkowego - parzysta liczba rurek osnowy.
Wykorzystamy przy pokazie nasze dno, na którym uczyliśmy się dolnego brzegu koszyka.
Musimy połączyć rurkę różową i rurkę białą, zgiąć je w miejscu połączenia i zahaczyć o dowolną rurkę osnowy.
Teraz rurkę białą krzyżujemy z rurkę różową przekładając ją od zewnątrz koszyka do jego wnętrza nad rurką różową tworząc niejako ósemkę - stąd nazwa splotu.
To samo robimy z rurką różową i tak na zmianę w kółko aż dojedziemy do miejsca, w którym zaczynaliśmy splot.
Aby ukryć nieco początek wyplotu, czyli dość grube połączenie obu rurek postarajmy się zapleść nasze rurki tak, by początek znalazł się między nim, chowając się nieco w przyszłej ściance koszyka.
Pleciemy tak długo w kółeczko, aż uzyskamy żądaną wysokość koszyka. Jeśli kończą nam się rurki - dokręcamy kolejne w tym samym kolorze.
Plotąc dwoma rurkami o różnych kolorach przy parzystej liczbie rurek osnowy uzyskamy swoisty wzorek: pionowe pasy na ściance koszyka.
Upleciony koszyk zakańczamy wybraną metodą (o nich w następnych instrukcjach).
Koszyk jest gotowy do lakierowania.
Czasem korzystam z tego sposobu przy ozdabianiu moich koszyków:
Częściej stosuje jednak wersje drugą, o której mowa poniżej.
II wersja splotu ósemkowego - nieparzysta liczba rurek osnowy.
Postępujemy podobnie, jak w poprzedniej wersji, lecz efekt jest nieco inny z uwagi na nieparzystą liczbę rurek osnowy.
Ale po kolei.
Połączmy rurkę zieloną i rurkę białą, zegnijcie je w miejscu połączenia i zahaczcie o dowolną rurkę osnowy.
Tak, jak w I wersji rurkę białą krzyżujemy z rurką zieloną przekładając ją od zewnątrz koszyka do jego wnętrza nad rurką zieloną.
Teraz przekładamy rurkę zieloną i tak dalej, i tak dalej... aż do mniej więcej polowy wysokości koszyczka.
Na ściance wyraźnie zarysowuje nam się skośny wzorek biegnący w prawą stronę - widzicie go?
Na ściance wyraźnie zarysowuje nam się skośny wzorek biegnący w prawą stronę - widzicie go?
Moim celem teraz jest poprowadzenie skośnego wzorka w drugą stronę, czyli skos w lewo.
Dlatego też od tej chwili będziemy przy krzyżowaniu rurek przekładać je od wewnątrz koszyka na zewnątrz, czyli dokładnie odwrotnie, niż dotychczas.
Na pierwszym zdjęciu rurka biała normalnym trybem powinna zostać przykryta rurką zieloną ale w naszej sytuacji to rurka biała od wewnątrz koszyka przechodzi na zewnątrz, pokrywając rurkę zieloną.
Plotąc w ten sposób uzyskamy efekt skosu, biegnącego w drugą stronę, niż do tej pory.
Możemy na koniec dla kontrastu wypleść kawałeczek jednym kolorem.
Czeka nas jeszcze górne zakończenie i koszyk wypleciony.

Taki efekt skośnego wzoru wykorzystałam również w moich pracach:
a w dwie stronki wzorek tu:
Powodzenia !!!
Witam
Na pierwszy ogień weźmiemy się za dolny brzeg.
Powinniśmy go robić zawsze, aby zakryćkartonowe dno, a rurki ustawić ładnie w pionie do dalszego wyplotu.
Powinniśmy go robić zawsze, aby zakryćkartonowe dno, a rurki ustawić ładnie w pionie do dalszego wyplotu.
Widziałam na szkółkach prowadzonych przeze mnie, że wykonanie dolnego brzegu niejednokrotnie sprawia trudność początkującym wikliniarkom. Dlatego też starałam się pokazać jak najbardziej szczegółowo, jak wykonać poszczególne kroczki, by otrzymać równy, dolny brzeg koszyka.
Zaczynamy.
Początek koszyka to wykonanie "słoneczka" czyli kartonowego dna (tu oklejonego pogniecioną gazetą) z wklejonymi pomiędzy dwie tekturki rurkami osnowy.
Użyłam dwóch kolorów rureczek, aby łatwiej pokazać kolejne koczki.
Zegnijmy pierwszą, dowolną rurkę w prawo. U mnie to rurka brązowa.
Przełóżmy rurkę brązową przed kolejną z prawej strony rurką żółtą.
Teraz rurkę brązową zahaczamy o następna rurkę brązową i ustawiamy w pionie.
Pierwszy kroczek za nami.
Czas na rurką żółtą. Tak jak poprzednio rurkę brązową i teraz zaczynamy od zagięcia rurki żółtej w prawo.
Następnie przekładamy rurką żółtą przed rurką brązową identycznie, jak poprzednio.
I zahaczamy ją o sąsiadującą rurką żółtą, stawiając w pionie.
Tak samo postępujemy z rurką trzecia, czwartą i każda następną.
Przyjdzie taki moment, że dojedziemy do miejsca, w którym zaczynaliśmy nasze plecenie, czyli zostaną nam dwie rurki do zaplecenia.
Rurkę brązową zginamy w prawo, jak zawsze i przekładamy przed rurką żółtą.
Teraz musimy od dołu włożyć rurkę brązową w przestrzeń pomiędzy pierwszą, zagięta w prawo rurką brązową a tekturowym kółkiem.
Na koniec rurkę brązową stawiamy w pionie.
Ostatnia rurka żółta wymaga odrobiny skupienia.
Najpierw zaginamy ja w prawo, jak zwykle a następnie wkładamy od góry pomiędzy tekturowe dno
a sąsiednią rurkę brązową.
Następny kroczek to włożenie od dołu rurki żółtej w "oczko" między dwoma zaplecionymi rureczkami.
Tak, jak inne rureczki i tą rurką żółtą ustawiamy w pionie.
Efektem naszego trudu jest kartonowe dno koszyka z pięknie wyplecionym brzegiem tak na zewnątrz jak i od wewnętrznej strony koszyka.
Wszystkie rurki osnowy powinny sterczeć do góry przygotowane do dalszego wyplotu.

Życzę powodzenia i cierpliwości w nauce!
Nie zrażajcie się pierwszymi trudnościami, gwarantuję, że za jakiś czas dno koszyka będziecie wyplatać z zamkniętymi oczami...
Witam
Dawno temu obiecałam Wam instrukcje wykonania splotów wikliniarskich i teraz ochoczo spełniam tą obietnicę.
Poniżej znajdziecie linki do postów pokazujących konkretne sploty:
Jak zrobić dolny brzeg koszyka
Będę je na bieżąco uzupełniać o kolejne instrukcje.
Jak zrobić dolny brzeg koszyka
Będę je na bieżąco uzupełniać o kolejne instrukcje.
Są to moje sposoby wykonania rzeczonego splotu, być może dla zawodowego wikliniarza dalekie od fachowej instrukcji, lecz mnie wystarczają i pozwalają uzyskać założony końcowy efekt.
A dla zachęty dla wszystkich początkujących wikliniarek i tych, co już życia bez plecionek nie mogą sobie wyobrazić zamieszczam, za zgodą autorki, wierszyk znaleziony na popularnym forum robótkowym.
"Niech się plecie…
Kwiecień plecie coś o lecie
Choć szron rankiem ziemię gniecie
Ptasznik swoją sieć wyplata,
Czym zwiastuje koniec lata
Tak się plecie na tym świecie
Na wsi, w mieście i w powiecie
Mru, mru plecie w kabarecie.
Internauta na Onecie
Rzecznik plecie znów od rzeczy
Prezes zwykle temu przeczy
W sejmie jeden ecie pecie
Bzdury i androny plecie
Maranciaki z gazet plotą
I to idzie im jak złoto
Maggi plecie cuda, wianki
Na blog ściąga liczne fanki
Wiatr wiklinę z wierzby plecie
Fajna sprawa…niech się plecie autor: Basia K. "
Witajcie
Trafiła do mnie Pani, która pisze fajne artykuły w jednym z internetowych magazynów ślubnych.
Prosiła o zgodę na publikacje moich prac, na co ochoczo kiwnęłam łepkiem i tak oto wybrane koszyki znalazły zaszczytne miejsce na łamach tego bardzo fajnego poradnika ślubnego:
Myślę, że każda przyszła panna młoda mogłaby ukoić skołatane nerwy czytając o bardzo oryginalnych i niezwykle użytecznych pomysłach, które każdy w własnym zakresie jest w stanie wykorzystać na swoim ślubie.
Aż żal, że ja mężatką już ponad 20 lat jestem...
Witam :)
Urodziny Teściowej ! 18-ste oczywiście, bo Teściowa fajna babka i w duszy wciąż młoda dziewczyna.
Przy okazji załatwiania całkiem innej, paskudnej sprawy podjechałam na kawkę do jubilatki, bo choć my na Kaszubach ponoć znani jesteśmy ze świętowania urodzin, to jednak w mojej rodzinie jest to bardzo skromna uroczystość w gronie najbliższych.
Ale z pustymi łapami iść nie wypada, przynajmniej ja tak nie umiem "z gębą na pączki" więc wymyśliłam niezobowiązujący bukiecik, który na pewno nie szybko nie zwiędnie.
Różyczki zrobione metodą "toaletową" tym razem ze zwykłej krepy. Osadziłam je na druciku florystycznym a następnie powtykałam w kawałek budowlanej pianki.
Koszyczek z papierowej wikliny jeden z pierwszych robiony przeze mnie daaawno temu znalazł wreszcie swoje przeznaczenie.
Pomiędzy kwiatki powtykałam troszkę znalezionej zieleniny oraz przykleiłam klejem na ciepło nieco seledynowych perełek.
Nie wiem, czy się spodobał, obdarowana nie wypowiedziała się...

















