Wianki, wianki, wianki...

13:23

A więc wianki - ciąg dalszy mojej produkcji.

No nie tylko mojej, przyznaję z ręką na sercu - jeden wianuszek ustroiło moje najmłodsze dziecko. 
A teraz mała nie może doczekać się następnego wieczorku, gdy tak sobie we dwie usiądziemy, ja z kawką, dzieciątko z herbatką, wysypiemy na stół wszystkie nasze przydasie: wstążeczki wszelkiej maści, suszone kwiatki, gałązki iglaków, szyszki,  koraliki, sznureczki  - cały nasz prawdziwy skarbiec cudowności i zaczniemy przebierać, wybierać, przypasowywać, przyklejać, wiązać i gadać, gadać, gadać.

Piesa będzie kręcić się nam pod nogami niezwykle ciekawa, co tam fajowego dzieje się na stole - piesa "wielka inaczej", bez szans, by ujrzeć blat stołu z podłogi.

Te, które pokazuję dzisiaj to wianuszki zrobione przy okazji kursu , który przygotowywałam dla Was parę dni temu, teraz doczekały się adwentowego ubranka:




Ja również z niecierpliwością czekam na kolejny roboczy wieczór z Moją Małą Artystką, wcale nie muszę jej odrywać siłą od komputera czy odklejać od TV, sama przyczłapie...
Następne wianuszki już dosychają !!!

You Might Also Like

7 komentarze